<title_newspaper="Przekrj"> 
<title_article=" Szewc w butach chodzi"> 
<author_1=Olgierd Budrewicz>
<author_2=>
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1954">
<month="4">
<date=1954-04-04>
<period=w> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
NOWO POZNANEMU czowiekowi patrzy si zwykle na twarz. Czasem na rce. Tu  kade spojrzenie kieruje si na nogi przybysza. Mam wraenie, e moje buty wa po sto kilogramw  od pierwszej chwili ciy na nich fachowe spojrzenie tysicy pracujcych tutaj szewcw.
A trzewiki s w nienajlepszej formie. Przebyy spory szmat przestrzeni od autobusu i mocno si zszargay. Daleka droga prowadzi do Otmtu. Wielka fabryka obuwia ley na marginesie komunikacyjnym kraju.
Duy zakad przemysowy na takim wygwizdowie?
Ot to. Samotna, nie pierwszej modoci fabryka, wielkie gmaszyska zagubione gdzie na pustkowiu, kominy dymice pod sosnowym lasem.
Mona zaryzykowa: to budowa Bata.
Prawda, e i my wznosimy teraz fabryki, cegielnie, garbarnie i inne zakady na terenach wycznie rolniczych. Ale my  mamy na celu techniczne i kulturalne dwignicie tych terenw  staremu lisowi ze lina chodzio za wycznie o ziemi za bezcen, o tani si robocz. Wysya wic  swych agentw w najbardziej zakazane dziury  albo i sam jedzi  i budowa tam zakady za psie pienidze.
Tak narodzi si opolski Ot mt. Bata postawi tu w latach trzydziestych swoj fabryk, ktra bya w okolicy jak cita baka  cigaa ca krew, zdrowego organizmu.
Stary Tomasz Bata  swego rodzaju geniusz kapitalizmu, ekstrakt przedsibiorczoci i drapienej chciwoci  potrafi w sposb niezrwnany wysysa siy ywotne ze stu tysicy robotnikw. Od linu (dzisiejszego Gottwaldowa), poczynajc, a na Rio de Janeiro i Kalkucie koczc... Bo macki Baty sigay zarwno do podsudeckiego Otmtu, jak i nad daleki Ganges. Dla milionera kada szeroko geograficzna jest dobra.
Bata mia sporo pomysw gdy chodzio o wycinicie z robotnika dodatkowej pracy. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language>
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
